Jeśli chodzi o dzisiejszą aktywność to przede wszystkim pogoda nie zachęcała do zbytniego "dania sobie w kość" i jedyne na co miałam ochotę to wskoczyć do wody. Zresztą tak też zrobiłam - 1000 m żabą i od razu chce się żyć.
Wracając do michy:
ŚNIADANIE
Surowa kasza gryczana z arbuzem, raw masłem konopnym i mlekiem sojowym.
LUNCH
(albo coś w ten deseń ;))
Zielsko (sałata lodowa+góra groszku+cebulka+ogórek+natka pietruszki) z olejem lnianym i cytryną, kromka chleba żytniego z tapenadą z czarnych oliwek
DESER
Roztopione lody <3 banan="" kokosowa="" maka="" mrozony="" p="">
3>
OBIAD
2 kotlety z kaszy gryczanej, brokuł, ciecierzyca w przyprawach, ogórki małosolne
KOLACJA
Kakaowy serek z tofu z płatkami sojowymi, migdałami i laskowymi
No i po raz kolejny, tym razem dla porównania, policzyłam wartość odżywczą posiłków:
Kalorie: 2235
Białko: 118,82 Węglowodany: 224,45 Tłuszcze: 93,85
Widać, że jestem tłuszczolubna :D. Na szczęście ratuje mnie to, że pochodzą one z dobrych źródeł - orzechy, olej kokosowy.
No i to menu też dodaję do akcji Niebieskoszarej klik









